Zacząłem dziś kolejny tydzień, niestety bez Pawła, ale świetnie sobie poradziliśmy na siłce. Biegłem dziś sam chciałem na Glinne i wyszło ok. Bez żyłowania się wykręciłem 42 min uty równe. Na dole byłem po 1 godzinie i 25 minutach jak zawsze po drodze kuźwa skręcając kostkę. Bieg do udanych koniecznie trzeba zaliczyć. Po południu odpoczywałem, a wieczorem siła bez Pawła.
Jakoś lepiej się chyba czułem niż ostatnio nie wiedząc czemu. Robiliśmy brzuch i barki. Jak znajdę choć odrobinę wolnego czasu to dodam cały schemat siły wg Pawła, którym pracowaliśmy żeby nie uleciało. Teraz kolacyjka i zajezdnia...
poniedziałek, 27 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz